niedziela, 6 stycznia 2019

"Pudełko z marzeniami" - Magdalena Witkiewicz i Alek Rogoziński



"Pudełko z marzeniami"

Święta oczami dziecka to czas magiczny, święta oczami rodzica to powrót do świąt minionych. Natomiast święta dla bohaterów tej książki stały się nowym początkiem.


Świąteczny czas to dobry moment na podsumowanie całego roku, czasami i całego życia. Choć ten miesiąc zwykle upływa na gonieniu za prezentami czy idealną choinką, to w tym całym gwarze dobrze jest znaleźć chwilkę dla siebie. Tą książką rozpoczęłam w tym roku grudniową przeprawę i naprawdę dobrze wprowadziła mnie w nastrój tego miesiąca.

Nie jest to typowy świąteczny romans. Choć o miłości jest tu dużo, to nie gra ona pierwszych skrzypiec. Na pierwszy plan, według mojej opinii, wysuwa nam się realizacja swoich marzeń, planów, pokonywanie trudności, zmiana swojego życia. Akcja książki rozgrywa się w małym malowniczym miasteczku o przewrotnej nazwie "Miasteczko". Poznajemy wiele nietuzinkowych postaci.

Michał - bankrut ze złamanym sercem, który obecnie nie widząc sensu w swoim życiu wyruszył na poszukiwanie rodzinnego skarbu, który podobno został zakopany na terenie Miasteczka. Sam nie do końca w ów skarb uwierzył, ale będąc na życiowym zakręcie postanowił pogonić za legendą.

Malwina - przesympatyczna osoba, mająca serce na dłoni. Znudzona monotonną życia oraz zachęcona przez swojego partnera, zmienia całkowicie swoje życie i kupuje małą restaurację. Niestety prowodyr całej tej zmiany... :) doczytajcie sami.

Rozalia - siostra Malwiny i zupełne jej przeciwieństwo. Zapatrzona w siebie, nieustępliwa i waleczna kobieta. Bardzo dba o swój wygląd i komfort. 

Babcia Janinka - babcia Malwiny i Rozalii, oraz ich jedyna krewna. Po śmierci męża wraca do Polski, by ukoić żal po jego stracie. Jest dobrym duchem, który zawsze chce czuwać nad swoimi dziewczynkami.

Pani Wiesia - przesympatyczna starsza pani mieszkająca na przeciwko restauracyjki Malwiny. Słynna na całą okolice z zamiłowania do nalewek "ku zdrowotności" oraz ze snucia miłosnych intryg.

Kalinka i Kamil - małe urwisy biegające po okolicy, które rozbawiają i pomagają spojrzeć nam na nie które sprawy oczami dziecka.

Natykamy się tu na nietuzinkową historię o figurze świętego Ekspedyta, która ukryta w piwnicy pod restauracją, czuwa i spełnia marzenia mieszkańców, którzy się do niej zgłoszą. Brzmi to absurdalnie, ale gdy tylko zaczyna być to prawdą ludzie zaczynają otwierać swe serca i dostrzegać trudne położenie sąsiadów. Historia poszukiwania zaginionego skarbu jest równie emocjonująca, a miłosne intrygi starszej pani wywołują uśmiech.

Sama książka (wydanie kieszonkowe) liczy sobie 329 stron, które pochłonęłam w zabójczym tempie. Niezwykle lekka, przezabawna ale również pełna życiowych mądrości. Polecam każdemu i nie tylko w grudniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz